Czas zrzucić trochę balastu

Czas zrzucić trochę balastu

Wstyd się przyznać, ale trochę się zapuściłem. Rok temu wystarczyło 6 kg balastu, a dziś 9 ledwo wyrabia. Tłumaczyłem, że to wina konfiguracji sprzętu i takie tam bzdety, ale nie ma się co oszukiwać tylko spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie wprost, że to nie żaden sprzęt tylko sadło. Podobno pod latarnią najciemniej i w moim przypadku chyba coś w tym jest, bo dietetyk pod ręką a ja rosnę i rosnę 🙂 Tak swoją drogą pouprawiam trochę prywaty i wrzucę linka, może tak jak ja zechcesz zrzucić co nieco bez łażenia po gabinetach (co mnie osobiście przeraża). Tu znajdziesz info co i jak Dietetyk onLine.

Tymczasem mój plan, a powiem że było ich już wiele, to słuchać Moniki i stosować wszystko co zaleci. Już tego kiedyś próbowałem, ale… no właśnie gdzieś zabrakło chęci i rozeszło się po kościach i tłuszczu. Może jak wrzucę tego posta, to będzie to rodzaj dodatkowej i co istotne publicznej deklaracji – taki sobie wymyśliłem motywator, hehe 🙂 Pozostaje jeszcze mobilizacja ruchowa z czym też nie jest kolorowo. Wyobrażam sobie siebie z twinem na plecach, ale nie w wodzie tylko robiącego rundki po mieście, np. gdzieś na ruchliwym osiedlu biegającego wokół bloku. To by było coś, może przy okazji mielibyśmy nowych adeptów z certyfikatami OWD.

Jeśli ktoś z Was zna jakiś magiczny sposób na zmniejszenie balastu bez diety i biegania dokoła bloku jestem żywo zainteresowany. Podobno tak się nie da, ale kto wie? 🙂 W necie widzę od cholery cudownych środków, które nie tylko potrafią nauczyć języka obcego podczas snu, ale także zrzucić wagę i wyrzeźbić świetną sylwetkę. Ot zasypiasz gruby, a budzisz się jak młody bóg i nie wierzysz co widzisz w lustrze. Skąd to się bierze, czy ludzie są aż tak naiwni, że łykają tego rodzaju kit? No pewnie tak, bo skoro jest podaż to i popyt być musi. Ja póki co delikatnie, niech to nie trwa jedną noc, niech potrwa 3 miesiące, ale niech się w końcu zadzieje!

Więc cóż zaczynam tradycyjnie od jutra.

Close Menu