13 sierpnia 2014

Nawigacja i nocne

Wystartowaliśmy z kursem dwóch specjalizacji: nawigacja i nocne. W sumie dwa nury ale tylko jeden z nich w ramach specjalizacji. Pierwszy to inauguracyjne zanurzenie z nowym nabytkiem, kamerką GoPro.

Zeszliśmy z Andrzejem na piętnasty metr do zatopionej WS-ki. Wracając mieliśmy małą przygodę 🙂 Na skrzyżowaniu poręczówek plan był taki, że płyniemy lewą. Dałem znak kierunku i zaczynam płynąć. Nagle czuję, że Andrzej zaczyna mnie z tyłu mocno naciskać. Sądziłem, że chce mi dać znać, że powinniśmy płynąć poręczówką skąd przyszliśmy. Chciałem się odwrócić, ale nie zdążyłem. Andrzej wcisnął mnie w muł na dnie. Chmura jaką wywołaliśmy sprawiła, że w jednej chwili wizura zmniejszyła się do kilku centymetrów i nie było najmniejszych szans nawiązać kontaktu wzrokowego. Zgubiliśmy się. W tej gęstej chmurze udało mi się namierzyć poręczówkę, ale całkowicie straciłem orientację i nie wiedziałem w którą stronę płynąć. Odpaliłem kompas i biorąc pod uwagę azymut na brzeg wydedukowałem, że powinienem płynąć w prawo. Przepłynąłem kilka metrów żeby wydostać się z gęstej chmury mułu po czym zatrzymałem się i zacząłem krążyć wypatrując Andrzeja. Niestety nie było po nim śladu. Wróciłem do skrzyżowania poręczówek, gdzie chmura praktycznie już opadła i czekałem w nadziei, że Andrzej dostrzeże bąble powietrza i trafi do mnie. Niestety minęło kilka minut i nic. Zacząłem rozważać wynurzenie, ale postanowiłem przepłynąć jeszcze kawałek poręczówką w stronę powrotną. Minęła może minuta gdy poczułem tym razem lekkie klepnięcie. Andrzej mnie odnalazł 🙂 Gdy się zgubiliśmy wyszedł na 3 metr, gdzie zrobił zgodnie z tym co komp mu sugerował przystanek bezpieczeństwa - miał zamiar całkiem się wynurzyć. W pewnym momencie zauważył moje bąble i schodząc po nich dotarł do mnie. Kolejne doświadczenie.

Ruszyliśmy na pierwsza platformę, a potem trochę pokrążyliśmy po litoralu, gdzie udało mi się sfilmować niewielkiego szczupaka. Poniżej kilka minut z tej wycieczki.