5 października 2014

Nurkowanie koło wyspy Tiran - Egipt

Po chwilowej przerwie znowu jestem. Moja nieobecność spowodowana była większym natłokiem zajęć i w końcu upragnionym urlopem. I właśnie na temat dwóch wyjątkowych dni urlopowych napiszę w tym i kolejnych wpisach.

Od 16 do 30 września grzałem się ze swoją lepszą połową w Egipcie, a konkretnie w Sharm el Sheikh, gdzie miałem przyjemność dwukrotnie skorzystać z oferty polskiej bazy Diving Pro. To był mój pierwszy zagraniczny wyjazd z licencją OWD więc grzech byłoby tego nie wykorzystać zwłaszcza w takim miejscu jak Morze Czerwone.

Zabrałem ze sobą praktycznie cały swój sprzęt, w tym piankę 7 mm i o dziwo nie przegrzałem się, było idealnie. Niektórzy z "trójkami" mówili po wyjściu, że zmarzli, a ja miałem pełny komfort i mógłbym siedzieć pod wodą i siedzieć gdyby tylko był odpowiedni zapas powietrza. Na miejscu dostałem w ramach pakietu flaszkę 12 litrów i balast.

Pierwszego dnia (18 września) wyruszyliśmy w okolice wyspy Tiran. Sześcioro nurkujących i spora grupka osób snurkujących oraz chętnych na Intro. Dwóch z nas kończyło na tych nurkowaniach kurs AOWD, trójka typowo rekreacyjnie plus przewodnik/instruktor Jarek (właściciel bazy).

Wyważyłem się sprawnie i bezboleśnie no i emocje wielkie bo przecież zaraz wypuszczę powietrze i znajdę się w bajkowej krainie. Lekki stresik jak to będzie, czy nie dam plamy itp... ale co tam... po pierwszych kilku minutach wszystko puściło. Uczucie rewelacja. Widzisz olbrzymią przestrzeń pod sobą, obok siebie i nad sobą. Zapewne mam jeszcze niewielkie doświadczenie, ale wydaje mi się, że to esencja prawdziwego nurkowania. Doznania wzrokowe, słuchowe, rewelacyjna zabawa z pływalnością, to jest właśnie to co tygryski lubią najbardziej. No i oczywiście życie, życie i jeszcze raz życie na każdym kroku, w każdej najmniejszej szczelinie rafy. Życie tak różnorodne i bogate, że nie da się tego ująć słowami, to trzeba zobaczyć, to trzeba przeżyć. Miałem ze sobą kamerę, która była moim trzecim okiem, dzięki czemu mogłem się potem raz jeszcze upajać tym co widziałem, a nawet niejednokrotnie dostrzec rzeczy, które umknęły mojej uwadze, a o to w takich miejscach bardzo łatwo - wszędzie coś się dzieje.

Nur trwał nieco ponad 40 minut. Poniżej kilka minut z naszego nurkowania.