12 października 2014

Powrót do Piaseczna

W końcu znowu w polskiej, ZIMNEJ wodzie 🙂 Miłe spotkanie z Andrzejem po blisko miesiącu rozłąki i wspólny nur na Piasecznie to to czego mi było trzeba. Do tego pogoda jak na połowę października nam dopisała więc dzień nurkowy można zaliczyć do udanych nawet jeśli po wyjściu ciężko było poruszać solidnie przemarzniętą szczęką 🙂

Zaplanowaliśmy odwiedzić miejsce, gdzie jeszcze nie mieliśmy okazji dopłynąć. Kajak na 27 metrze. Wykonanie zadania było pod sporym znakiem zapytania z uwagi na fakt, że my w piankach a temperatura wody już coraz niższa. Pamiętamy jak ponad miesiąc temu na 20 metrze dzwoniliśmy zębami więc 27 metr był pod znakiem zapytania.

Żeby nie tracić czasu i ciepłoty ciała od razu popłynęliśmy na cel. Andrzejowi niestety maska dość mocno przeciekała więc jak to Leon określił pływał w akwarium, ale nie poddawał się 🙂

Zbliżając się do platformy na 20 metrze spotkaliśmy Leona, który kończył poręczowanie platformy z kajakiem dzięki czemu bez problemu w chwile potem dotarliśmy do miejsca naszej wyprawy. Pomimo, że było zimno udało się zrobić to co zaplanowaliśmy a ja jednocześnie pobiłem swój dotychczasowy rekord głębokości o 2,5 metra. Ostatecznie 27,4 metra zaliczyłem w dwunastej minucie nurkowania. Jak zwykle nurkując w Piasecznie gdzie na tych głębokościach panuje noc nie czuję się mega komfortowo aczkolwiek za każdym razem jestem pewniejszy siebie i spokojniejszy. Andrzej nie pobił swojego rekordu, który w obecnej chwili wynosi nieco ponad 30 metrów, ale był już bardzo blisko. W zasadzie zostało nam zaledwie około 10 metrów do zaliczenia maksymalnej głębokości jeziora. Radochy będzie co nie miara 🙂

Po kajaku wróciliśmy na pierwsza platformę a potem do drugiej i litoralem do wyjścia. Ostatecznie licząc od początku naszej nurkowej przygody zrobiliśmy dziś okrągłe czterdzieści nurkowań. Licząc od czerwca, to chyba nie taki zły wynik, no w każdym razie tak się nam wydaje 🙂